„Im bliżej dobra leżą Warszawy, tym mniej w nich nieładu i zaniedbania.
Wiele znaczniejszych rodzin ma pod stolicą rezydencje, w których smak, wygoda i zbytek w wysokim stopniu są połączone.
Nawet zamki zamieszkiwane przez większą część roku są pospolicie źle utrzymywane i ubogo umeblowane, nie trzeba się tu spodziewać przepychu i wytwornego smaku, z jakim u tych samych rodzin utrzymywane są ich warszawskie pałace.
Brud i nieochędóstwo, które zarzucają wszystkim domom w Polsce, szczególniej na prowincjach czuć dają.
Nic dziwnego, gdyż cała tu służba żeńska i męska składa się po większej części z własnych chłopów, którzy potrzeby mycia, szorowania, zamiatania ledwie się domyślają.
W Warszawie znajdują wygody i usługę wykwintniejszą wszelkiego rodzaju za pieniądze, na wsi ani pojęcia o niej, ani możności wynalezienia.
Gdy wszystkiego tego tu baknie, za to nie zbywa na winie, angielskim piwie, wódkach i innych zagranicznych łakociach i napojach, których ogromną ilość zużywają i gości nimi z największą szczodrobliwością częstują” – dzielił się swoimi spostrzeżeniami Fryderyk Schulz, podróżnik i uczony z Mittawy w swoich „Podróżach Inflantczyka do Warszawy i po Polsce w latach 1791-1793”.
Ilustracją wpisu jest fragment obrazu z 1776 roku Bernarda Bellotta, zwanego Canalettem, „Widok Wilanowa od strony wjazdu”.
Obraz znajduje się w stałej kolekcji Zamku Królewskiego w Warszawie i można go oglądać w miejscu, do którego pierwotnie był przeznaczony – w Sali Prospektowej, wiodącej do prywatnych apartamentów króla Stanisława Augusta.
Król zamówił u Canaletta cztery widoki rezydencji Wilanowa, który podówczas należał do rodziny Czartoryskich.
Na innym z widoków od strony parku malarz sportretował leciwego już Augusta Aleksandra Czartoryskiego z małżonką Marią Zofią Sieniawską.
Natomiast Sala Prospektowa nazywana jest obecnie Salą Canaletta, ponieważ można podziwiać w niej urodę Warszawy sportretowanej w latach 1767–1780 przez tego weneckiego mistrza weduty, zatrudnionego przez króla w roli nadwornego malarza.